Trzymasz pieniądze na koncie? Możesz tracić więcej, niż Ci się wydaje

Masz pieniądze na koncie? Tracisz więcej, niż myślisz

Polacy gromadzą na nieoprocentowanych rachunkach bankowych bardzo duże kwoty i z każdym kolejnym rokiem ponoszą realną stratę. — Już jest bilion złotych leżący na nieoprocentowanych kontach w Polsce — wskazuje Katarzyna Iwuć, ekspertka od finansów osobistych, w programie „Biznes Klasa”. Jak dodaje, w przeliczeniu na statystycznego Polaka — przy uwzględnieniu noworodków oraz osób bez oszczędności — oznacza to blisko 30 tys. zł na osobę pozostających na rachunkach, które nie generują odsetek.

Równolegle kolejne 500 mld zł Polacy trzymają na oprocentowanych kontach i lokatach. Zwraca jednak uwagę, że średnie oprocentowanie tych produktów wynosi obecnie ok. 3 proc., co nie pozwala nadążać za inflacją. — Człowiek nie ma szansy odrobić nawet inflacji — podkreśla Iwuć.

Skalę problemu obrazuje prosty przykład przytoczony przez ekspertkę. — Jak 5 lat temu wpłaciłeś 25 tys. zł na konto bankowe i to sobie leży na nieoprocentowanym koncie, to na dziś równowartość tych pieniędzy to jakieś 17 tys. zł — wylicza. Oznacza to, że mimo braku formalnej „straty na papierze”, w wyniku samego pozostawienia środków bez pracy z portfela ubyło ok. 8 tys. zł siły nabywczej. — To jest dramat — ocenia Iwuć.

Ekspertka wskazuje jednocześnie na paradoks: za brakiem działania stoi często obawa przed inwestowaniem. — Ludzie bardzo często boją się inwestować: nie będę inwestował, bo się boję, bo nie wiem w co — opisuje. W efekcie, jak zaznacza, w imię lęku przed krótkoterminową stratą wiele osób godzi się na stratę długoterminową i pewną, ponieważ inflacja stopniowo zmniejsza wartość pieniądza.

W ocenie Iwuć dostępne alternatywy nie muszą wiązać się ani z wiedzą giełdową, ani z wysokim apetytem na ryzyko. Dla osób preferujących bezpieczne rozwiązania wskazuje detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją. — Nagrywamy ten program w czerwcu 2026 r., oprocentowanie tych obligacji w pierwszym roku to 5,6 proc. — mówi. Podkreśla przy tym, że w przypadku tych obligacji nie ma potrzeby spełniania promocyjnych warunków ani analizowania „drobnego druku”, jak bywa przy lokatach promocyjnych.

Iwuć ostrzega też przed pułapkami lokat oferowanych na atrakcyjnych warunkach. Przywołuje przykład rozmówczyni, która założyła lokatę oprocentowaną na 6 proc., jednak wyłącznie pod warunkiem comiesięcznych przelewów BLIK-iem. W przypadku ich braku oprocentowanie spada do 2 proc. Jak wskazuje ekspertka, detaliczne obligacje skarbowe takich „haczyków” nie zawierają.

Dla osób akceptujących większe wahania wartości inwestycji wymienia drugi typ aktywów: ETF-y na globalne rynki akcji. Jak zaznacza, jeden instrument może wówczas dawać ekspozycję na akcje tysięcy spółek z kilkudziesięciu krajów. — Większe ryzyko, ale i większe potencjalne zarobki — podsumowuje.

W przedstawionych danych kluczowe pozostają dwie kwoty: bilion złotych na nieoprocentowanych kontach oraz 500 mld zł na produktach oprocentowanych średnio na ok. 3 proc., co w ocenie ekspertki nie pozwala realnie chronić oszczędności przed inflacją. Wskazane rozwiązania obejmują zarówno detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją, jak i ETF-y na globalne rynki akcji, zależnie od akceptowanego poziomu ryzyka.

Renata Łukasiak
Ekspert kredytowy

keyboard_arrow_up